Radziejowa – czyli do czterech razy sztuka

Radziejowa – czyli do czterech razy sztuka

W końcu przy okazji wyjazdu na spotkanie ze znajomymi ze studiów podyplomowych udało się odwiedzić najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, czyli Radziejowa. Ponieważ chciałem się trochę zmęczyć zaplanowałem przejście około 24 km, wyszło 27,3 km i 1590 m w górę i dół, … Nigdy więcej tras takiej długości bez kijków, pod koniec zaczęły siadać mi kolana. Trasa generalnie jest lekka i przyjemna, w sam raz na weekendową wycieczkę w grupie.

Wejście rozpoczyna się niebieskim szlakiem z Rytra, sam szlak ciekawy z ładnymi widokami. Zapowiadano opady deszczu, ale liczyłem że uda się dojść chociaż do celu zanim zacznie padać.Podczas trasy udało się zrobić nawet ciekawe zdjęcia, pomimo, że trasa prowadzi głównie przez las. Chociaż liczyłem też na zdjęcia zrobione z wieży widokowej ze szczytu Radziejowej.20130317073652-16

 

Pierwszy deszcz dopadł mnie na skrzyżowaniu szlaków na Przehybę – czyli w miejscu gdzie trzeba iść czerwonym szlakiem. Postanowiłem iść do schroniska na zupkę, ale ponieważ po chwili przestało padać i dodatkowo zauważyłem, że zgubiłem czapkę wróciłem się z powrotem na czerwony szlak na Radziejową. Wypogodziło się i dalej można było spokojnie maszerować. Pod wejściem na Małą Radziejową spotkałem turystów, którzy mnie źle skierowali, zorientowałem się po 500 metrach, ze schodzę w dół zamiast się wspinać. Wróciłem na właściwy szlak pełen nadziei, że zrobię fajne zdjęcia ze szczytu wieży. W momencie kiedy wszedłem na szczyt rozpętała się ulewa, dodatkowo okazało się, że wieża jest uszkodzona, ma popękane podpory, nie wolno na nią ani pod nią wchodzić, bo grozi zawaleniem.20130317073658-20

 

No cóż, załamka, poszedłem dalej i już nudnym czerwonym szlakiem 4 godziny w ulewie zszedłem do Rytra…

A dlaczego do czterech razy – po prostu wybierałem się już tutaj 3 razy, za każdym razem coś wypadało i trzeba było zmienić plany. Więc tym razem pomimo zapowiedzi niezbyt dobrej pogody nie odpuściłem, tym bardziej że do końca sezonu większość weekendów już jest zajęta.

Z ciekawostek – tym razem zadeklarowało się sporo osób na wyjazd i wejście – 3 grupy razem chyba koło 10 osób. Niestety wystraszyła ich pogoda i zrezygnowały, poszedłem sam po raz drugi, tylko że tym razem była to całkowicie bezpieczna trasa.

Zdjecia:

%d bloggers like this: