Rysy, czyli tam i z powrotem

Rysy, czyli tam i z powrotem

Wczoraj udało się wykonać długo planowany wyjazd na Rysy. Niestety od słowackiej strony i niestety pogoda nie do końca dopisała. Ale nie padało, udało się wejść, pobiegać  po skałach, potrzymać się łańcuchów, poskakać po śniegu i troszkę zmęczyć :) Trasa średnio-trudna – w jednym miejscu około 300 m łańcucha, trochę śniegu w różnych miejscach no i podejście pod szczyt na którym przydałyby się jakieś łańcuchy także. Nie udało się zrobić fajnych zdjęć głównie przez pogodę (poziom chmur to około 2000 metrów) i dodatkowo przez kłopoty z szybko rozładowującymi się akumulatorkami do aparatu …

Przebieg trasy to start niebieskim spod stacji kolejki, potem czerwony, potem niebieski i potem czerwony do końca.

 

 

Ze 10 szczytów Korony Gór Polskich zostaje tylko dwa, które jeżeli pogoda pozwoli obejdę w następnym tygodniu.