Dolina Pięciu Stawów Polskich

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Ponieważ dawno nie byłem w Tatrach, a chciałem zacząć chodzić tam także w zimie, korzystając z ładnej pogody zaplanowałem wyjazd tuż przed długim weekendem. Celem była zimowa Dolina Pięciu Stawów oraz Kozi Wierch. Założeń nie udało się zrealizować, ale o tym później.

Szlak rozpoczyna się podobnie jak ostatnio – w Palenicy kolorem czerwonym zaczynam późno (pozdrowienia dla sympatycznych policjantów z kontroli prędkości na 273 kilometrze) o 9:00, za wodogrzmotami Mickiewicza odbijam na szlak zielony którym Doliną Roztoki idę aż do zimowego podejścia do doliny 5 Stawów, po drodze obserwując lawiny schodzące z Granatów.  Nie spotykam nikogo oprócz ekipy dowożącej zaopatrzenie skuterem do schroniska i przy okazji zatruwającą powietrze mieszanką paliwowo-olejową do silnika dwusuwowego. W schronisku jestem o 12:00.

 

Tutaj wysłuchuję relacji innych turystów, w większości niezbyt optymistycznych. W dolinie jest ciągle 1,5 metra śniegu, który zaczął się topić, więc chodzenie w takiej brei jest ciężkie i nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Myślę, no cóż, nie będę siedział w schronisku, trzeba się gdzieś przejść. W okolicach Koziego Wierchu myślę, że może jednak chociaż trochę spróbować. Patrząc na podejście widzę 3 żleby,  w których leżą pozostałości lawin, pomyślałem, że może da się je ominąć. Więc najpierw jednym bokiem żlebu, po chwili muszę przetrawersować przez  żleb na drugą stronę. 30 sekund po tym, jak skończyłem ten trawers tymże żlebem schodzi lawina. Myślę, że jednak lepiej będzie sobie posiedzieć i się poopalać. Podchodzę jeszcze kawałek do góry, znajduję skałę na której konsumuję kolejny posiłek i z której podziwiam widoki.Dolina Piecu Stawow 21-IMGP2139.DNG

Odpuszczam dalsze wchodzenie – jestem sam, ludzi jest mało (właściwie nikogo w zasięgu wzroku), jeżeli coś pójdzie nie tak to nie mam szans. Zastanawiam się jak przejść z powrotem, wybrałem opcję najbezpieczniejszą – po prostu po śniegu pomiędzy żlebami, w miejscu gdzie nie sięga osypujący się śnieg. Ponieważ czasu było ciągle sporo, postanowiłem iść jeszcze w stronę przełęczy Zawrat zrobić kilka zdjęć. Stamtąd brodząc coraz bardziej w śniegu wracam do schroniska, gdzie konsumuję obiadek, chwilę się wygrzewam na słońcu, a następnie schodzę do Palenicy.

Dolina Piecu Stawow 32-IMGP2230.DNG

Razem ponad 21 km i 1200 metrów przewyższeń. Niby niewiele, ale zapadający się śnieg nieźle dał mi w kość. Niestety warunki nie są zimowe … w sensie, że śnieg nie trzyma się już kupy. Trzeba czekać na lato, a wtedy … Orla oczywiście.

 

Miejsca charakterystyczne na szlaku:

  • Dolina Pieciu Stawów Polskich – 1650 mnpm