Półmaraton Marzanny 2013

Zgodnie z planami wystartowałem w tym roku w Półmaratonie Marzanny, czyli krakowskiej imprezie biegowej na dystansie 21097 metrów odbywającej się w pierwszy weekend kalendarzowej wiosny. Drugi raz w życiu biegłem taki dystans, po raz pierwszy raz na oficjalnej imprezie – raz się zdarzyło na treningu przetestować, czy dam radę), jakkolwiek miałem za sobą kilka biegów treningowych na nieco krótszym dystansie. Co do założeń taktycznych – zakładałem, że uda mi się zejść poniżej 2 godzin, (mój poprzedni “rekord” to 2:12:00).

Marzanna_meta.jpgUstawiłem się w odpowiedniej strefie startowej, trochę się przepychając, bo rozgrzewając się nie patrzyłem na zegarek, więc prawie się spóźniłem na start. Po starcie powoli wyprzedałem, chociaż bywało ciasno miejscami. Oczywiście od początku zaczęło się od bólu goleni, zastanawiałem się, czy się forsować, bo jednak chciałem ten bieg skończyć. Po około 5 kilometrach  dogoniłem zająca (pacemakera) z balonikiem z napisem „1:50:00”. Trochę się zdziwiłem, myślałem, że biegnę nieco wolniej. Chwilę biegłem za nim, przy wodopoju na dziesiątym kilometrze mi nieco uciekł, gdyż woda była lodowata i musiałem się zatrzymać, ale się jej napić. Dogoniłem go ponownie za Wawelem, zaś chwilę później stwierdziłem, że to jest za wolno i za dużo ludzi biegnie bezpośrednio za nim, więc zdecydowałem, że przyśpieszę. Potem był piętnasty kilometr i chwilę później ostatnie kółka na Krakowskich Błoniach. Rozpoczynając ostatnie okrążenie na Błoniach skończyła mi się siła, i balonik mnie dogonił, wyglądało jakby mocno przyśpieszył na finiszu. Chwilę  bezradnie przypatrywałem się, jak się oddala. Po chwili odpuściłem nieco tempo aby złapać oddech, po minucie ruszyłem pełną parą i na ostatnich 2,5 km pogoniłem ile dałem radę :)
Mój czas to 1:49:52 netto. Jestem bardzo zadowolony, szczególnie, że ostatnie dwa tygodnie nie trenowałem prawie nic biegowo (niecałe 20 km przez 14 dni ….) . Jakkolwiek widzę, że na razie dopóki nie wyleczę całkowicie mięśni goleni nie ma sensu start w Cracovia Maraton, teraz celem jest Maraton Warszawski Uśmiech we wrześniu.

Udało się utrzymać cały bieg w miarę jednolite tempo, widać moment wyprzedzania zająca – po tempie lepszym niż 5 min/km. Co ciekawsze – na żadnym treningu nie biegłem takim tempem nawet pięciu kilometrów Uśmiech Jednak motywacja jest bardzo ważna Uśmiech

Marzanna_tempo

Trochę mnie martwi tętno – średnie tętno całego biegu to 175 uderzeń na minutę. Z tego wychodzi, że mój max HR to około 195 – więc dużo … jak na mój wiek Uśmiech

Komentarze
%d bloggers like this: