Ćwilin czyli zima może być fajna

Warunki robią się  coraz bardziej zimowe więc trzeba się raczej trzymać mniejszych górek. Tym razem jako cel został wybrany Ćwilin w Beskidzie Wyspowym. Ze względu na to, że wyprawa miała być na dwa samochody, pierwotnie chcieliśmy przejść z Jurkowa do Mszany Dolnej. Jednak pogoda zweryfikowała plany.

Ekipa spotyka się w Jurkowe, aby ustalić dalszy plan. Patrząc na pogodę miałem ochotę zawrócić – mocno sypało śniegiem oraz trochę wiało. Więc raczej nieprzyjemnie i bez szans na zrobienie jakiś fajnych zdjęć widokowych. Jednakże po krótkiej dyskusji ruszymy, z pewną modyfikacją trasy to znaczy skracamy ją maksymalnie – otóż ruszamy z przełęczy Gruszowiec na szczyt a potem schodzimy do Jurkowa. (więcej…)

Jasień czyli małe co nieco na rozpoczęcie roku

Korzystając z tego, że mamy długi weekend oraz z tego, że sobota to jedyny dzień z sensowną pogodą w tenże weekend wybrałem się jak zwykle pochodzić go górkach. Ponieważ ostro zaspałem, a dzień krótki wybrałem krótką trasę na Jasień z okolic miejscowości Rzeki. Na miejscu byłem dopiero o 12, chwilę zajęło szukanie parkingu nie tylko takiego, na który wjadę, ale także takiego z którego będę wstanie wyjechać. Niestety okazało się, że pomiędzy miejscem, gdzie zatrzymałem samochód a drogą polną, która ma mnie doprowadzić do szlaku żółtego płynie sobie rzeka (Kamienica Gorczańska). Może nie była wielka, ale po wczorajszych opadach szukanie brodu gdzie woda jak się staje na kamieniach nie sięga powyżej kostki :) zajęło mi ponad 30 minut … Oczywiście okazało się, że niedaleko jest most nie zaznaczony na mapie (jest jakieś 300 metrów powyżej leśniczówki, więc jakiś 800 metrów od mojego parkingu), ale tą wiedzę nabyłem dopiero wracając. No ale ostatecznie udało się i ruszyłem szukać dróg polnych nieoznakowanych które mnie doprowadzą do Przełęczy Przysłopek. Tutaj również nie obyło się bez niespodzianek i błądzeniu, ale ostatecznie przebijając się przez zaspy trafiłem :), dotarcie do żółtego szlaku zajęło dodatkowo 50 minut, jakkolwiek zima w lesie jest bardzo przyjemna (jak nie pada i nie wieje), więc szło się dobrze. Oczywiście całość szlaku nieoznakowanego kompletnie nieprzetarta, brodzi się w niezbyt głębokim śniegu. Potem do góry już tym razem żółtym szlakiem, na którym spotykam najpierw dwóch wędrowców, którzy zostawiali pierwszy ślad, potem jakąś wycieczkę na około 8 osób, którzy zostawiają wyraźny ślad na żółtym szlaku aż do Jasienia do skrzyżowania z szlakiem zielonym. Sam Jasień jest porośnięty rzadkim lasem, widoki są, ale zdjęć się nie da zrobić. Dalej podążam żółtym szlakiem, znowu go przecierając przez polanę Skalne do Kutrzycy. Gdy tam docieram wychodzi słońce zza chmur, więc wyciągam kawę i delektuję się przez 30 minut widokami :) (więcej…)

Podsumowanie sezonu górskiego 2011

Jako że lubię proste statystyki (i proste sytuacje) to może kilka zdań na temat mojego ulubionego zajęcia w tym czyli 2011 roku, czyli górskich wycieczkach :):
  • przeszedłem 669 km po szlakach i ścieżkach górskich
  • zajęło mi to prawie 248 godzin
  • razem szlaki wspinały się w górę i w dół na ponad 39240 metrów
  • przeszedłem 37 tras górskich
  • najwięcej chodziłem w sierpniu (5 wycieczek) , październiku  (10 wycieczek) i listopadzie (5 wycieczek) – ponad 100 km miesięcznie
  • Najwięcej czasu spędziłem w Tatrach – 239 km i ponad 100 godzin na szlakach, potem w Beskidzie Żywieckim – 85 km i ponad 29 godzin, potem Gorcach 63km i 20 godzin, i Bieszczady – w tym roku tylko 50 km i ponad 10 godzin
Dzięki serdeczne za towarzystwo ludziom którym się chciało ze mną wybrać. Wg alfabetu :) – Andrzej, Andrzej, Barbara i Lidia i reszta ekipy ze Słowackiego Raju, Ewa, Gruby i Wisiu,  Krzysiek, Joanna, Jogurt i ludzie z e-gory.pl, Justyna, Łukasz, Marzena, Maciej, Michał, Paweł, Paweł drugi, Renata, Sabina .

Luboń Wielki i Perć Borkowskiego

Dzisiejszy plan właściwie zakładał wyjazd w Tatry na Wołowiec z Kirów, jakkolwiek ze względu na niepewną pogodę i niewyspanie się postanowiłem wdrożyć plan zastępczy. Ponieważ wstałem jakoś później i przy okazji rozmów na forum górskim ktoś rzucił tą propozycję tym razem obrałem za cel Luboń Wielki należący do Beskidu Wyspowego wybierając trasę żółtym szlakiem przez Perć Borkowskiego.

(więcej…)

Lubomir czyli astronomicznie

Niespodziewanie w niedziele zrobiła się pogoda, więc wypadało skoczyć w jakieś górki. Ponieważ dzięki zmianie czasu na starcie zrobiło się opóźnienia oraz ponieważ Zakopane było zapchane bieżącymi wydarzeniami wybór padł na górkę położoną blisko ale za to należącą do Korony Gór Polski. Okazuje się, że byłem od niej jakieś 30 minut przy okazji wycieczki na Łysinę, ale wtedy nie było czasu, gdyż musiałem doganiać pozostałych przy okazji odejścia na Łysinę.

 

(więcej…)

Close Menu