III Ultra Maraton Bieszczadzki 2015 – relacja

Po raz pierwszy z Ultramaratonem Bieszczadzkim spotkałem się trzy lata temu. Wtedy jeszcze nie myślałem, że będę uwielbiał bieganie po górach. Miałem właśnie w nogach swój pierwszy asfaltowy maraton i właśnie byłem w okolicy przy okazji jesiennego spacerowania po Bieszczadach. Spacerując po obiedzie pamiętam zawodników, którzy finiszowali na mecie w centrum Wetliny i czegoś im zazdrościłem wiedząc, że bieg był wtedy ponad moje siły. Rok później nie wystartowałem w Ultramaratonie Bieszczadzkim ze względu na zamknięcie cyklu  Perły Małopolski w Kościelisku. A bardzo żałowałem po tym, jak zobaczyłem film z UMB przygotowany przez Beskid.tv. Na pocieszenie udało się wyskoczyć tydzień przed UMB w Bieszczady  na mały rekonesans trasy. Więc w tym roku nastawiłem się i udało się w końcu wystartować i to w bardzo zacnej ekipie. (więcej…)

XI Bieg Rzeźnika 2014

Od kiedy pierwszy raz się pojawiłem w Bieszczadach odwiedzam je co najmniej dwa razy w roku aby podziwiać widoki i cieszyć się ciszą, jaka zapada wieczorem. Ale przez te kilka lat nie przyszło mi do głowy, że będę je odwiedzał po to, aby tam pobiegać. Na ten pomysł wpadłem na początku tego roku – Bieg Rzeźnika – dlaczego nie ? Po walce na szybkie palce i szybkie łącza w czasie zapisów okazało się, że mam szczęście i udało się dostać na listę startową.  Nie jestem zaawansowanym biegaczem, więc ten cel ustawił mi treningi w pierwszej połowie 2014 roku. Starałem się raz w miesiącu wystartować w imprezie na 50 km, najlepiej po górach – w tym cyklu udało się przebieg Rajd Czterech Żywiołów, Rajd Dolnego Sanu, Rudawską Wyrypę oraz Maraton Kierat. Oprócz tego wziąłem udział w imprezach z cyklu Perły Małopolski w Skale i Szczawnicy oraz praktykowałem normalne (lekkie) treningi dwa razy w tygodniu plus długie wybiegania w weekendy, w które nie było zawodów. Ostatni bardzo bardzo długi bieg, Maraton Kierat, potwierdził, że dam radę ukończyć Bieg Rzeźnika (wg moich analiz wyników zawodników z zeszłego roku czas na Rzeźniku to około 69-70% czasu Kieratu z danego roku). Może nie było na to bezpośredniego przełożenia w czasie pokonania trasy, ale biorąc poprawkę na tegoroczne utrudnienia na trasie Kieratu wyglądało, że dam radę. Ze względu na to, że Bieg Rzeźnika biega się parami, dobrałem się z osobą, która w podobnym czasie przebiegła Maraton Warszawski, zakładając oczywiście, że od tego momentu oboje się rozwinęliśmy biegowo. Tak więc stworzyliśmy zespół typu MIX z Moniką. Niestety nie mieliśmy okazji zbyt wiele pobiegać razem, tylko trochę po asfaltach krakowskich w czasie Cracovia Maraton, kompletnie nic nie biegaliśmy razem w górach. Dlatego też celem było ukończenie biegu, cokolwiek ponad to będzie sukcesem. (więcej…)

Jesienne Bieszczady 2013

Korzystając z wolnego piątku oraz chęci zobaczenia Czarciego Grania w Ustrzykach postanowiłem zrobić corocznie (2012, 2011, 2010, 2009) pokonywany szlak Bieszczadzki – czyli dużą pętlę czerwonym szlakiem – Ustrzyki Górne, Szeroki Wierch, Tarnica, Halicz, Wołosate. Ale najpierw krótka wycieczka do Bacówki pod Rawkami.

(więcej…)

Wetlina 2013

Przy okazji już VI Jubileuszowego Męskiego Wyjazdu Integracyjnego (jak ten czas leci) po raz kolejny wyskoczyliśmy w Bieszczady, po raz drugi do Wetliny (nigdy wcześniej nie byliśmy dwa razy w tym samym miejscu). Przy tej okazji oczywiście była integracja i nieco chodzenia po górach.

W pierwszy dzień tradycyjnie wyszliśmy na Smerek – żółtym szlakiem do Przełęczy Orłowicza, potem czerwonym na szczyt, a potem z powrotem.

(więcej…)

Połonina Wetlińska

Obiecałem sobie, że jeszcze w tym roku odwiedzę Bieszczady. I tak też się stało. Ponieważ nie zapowiadano jakiejś rewelacyjnej pogody, wyjeżdżam z Krakowa przed 7 rano, spokojnie jadę ze względu na oblodzenie na drodze, w Wetlinie jestem o 11.

 

(więcej…)

Smerek i Mała Rawka z Wetliny

Przy okazji piątego już męskiego wyjazdu integracyjnego :) udało się wyskoczyć w końcu w Bieszczady. Tym razem bazą wypadową była Wetlina. W pierwszy dzień udało się dokończyć rozpoczętą dwa lata wcześniej trasę z Połoniny Caryńskiej i Połoniny Wetlińskiej, która to musiała się ze względu na brak czasu zakończyć na przełęczy Orłowicza. Wejście żółtym szlakiem z Wetliny, potem zmiana na czerwony na przełęczy Orłowicza, potem na Smerek, tam dłuższa przerwa. Potem zejście do wsi Smerek także szlakiem czerwonym, w ramach przejścia Głównym Szlakiem Beskidzkim. Razem ponad 14 km, czas przejścia to 4 godziny, czas postoju ponad 2,5 godziny :), 720 metrów przewyższeń. W drugi dzień już samotnie postanowiłem dojść na Kremenaros/Krzemieniec. Jakkolwiek ze względu na intensywność imprezy wieczoru dnia poprzedniego wstałem…

Close Menu