Bieg Ultra Granią Tatr – drugie podejście

Dwa lata temu zaraz po ukończeniu Biegu Ultra Granią Tatr byłem przekonany, że ten jeden raz mi wystarczy. Wtedy bieg udało mi się ukończyć tuż przed limitem czasowym.  Dodatkowo w tym roku z biegiem kolidował tegoroczny cel zbierania punktów do UTMB. Start w Biegu Ultra Granią Tatr nic mi nie dawał w tym kontekście – potrzebowałem biegów za 5 albo 6 nowych punktów ITRA, zaś BUGT dosyć niesprawiedliwie (jest trudny technicznie) ma tylko 4 punkty ITRA.  Ostatecznie jednak gdy rozpoczęły się zapisy do kolejnej edycji to postanowiłem spróbować szczęścia ponownie – może dlatego, że miałem dobre wspomnienia oraz dlatego, że sporo moich znajomych także zapisało się do losowania.  Tym razem nie miałem problemów z biegami kwalifikacyjnymi – wystarczył fakt, że dwa lata temu już udało mi się ukończyć BUGT. Losowanie oczywiście skończyło się tak, że to ja zostałem wylosowany po raz drugi a żaden z moich znajomych niestety nie dostał szansy na bieg. Zastanawiałem się, czy nie przekazać jakoś pakietu komuś z nich, kto jeszcze nie startował – ale nie było to możliwe, dodatkowo nikt z moich znajomych nie trafił na listę rezerwową – tak więc nie pozostało mi nic innego tylko po raz drugi wystartować w tym świetnym biegu.

Czytaj dalej

Kozi Wierch Zimą

Korzystając ze stabilnej pogody wybrałem się w końcu aby zimowo zdobyć Kozi Wierch, jeden z bardziej dostępnych w zimie szczytów polskich Tatr.

Czytaj dalej

Kozi Wierch i Granaty 2016

Dawno nie byłem na wycieczce trekingowej w Tatrach, tak więc kiedy w ten weekend nadarzyła się okazja wybrać się na Kozi Wierch, na którym nie miałem jeszcze okazji być w tym roku, z tej okazji skorzystałem i wybrałem się na wycieczkę po Tatrach tym razem bez biegania :).

Czytaj dalej

Bieg Granią Tatr 2015 – relacja z ogona stawki

Od jakiegoś czasu nie dodałem żadnego nowego wpisu. Powodem był finał przygotowań do najważniejszych zawodów w tym roku, czyli do Biegu Granią Tatr. Wiedziałem, że ten bieg jest trudny, a moje przygotowanie do takiego wyzwania pozostawiało wiele do życzenia. Z tego względu starałem się unikać  innych imprez biegowych i sumiennie trenować, więc nie było o czym pisać :) .

Tak właściwie to w tym roku chciałem odpuścić mocniejsze treningi i zawody, a więcej biegać zupełnie na luzie i jeszcze bardziej dla przyjemności, co oczywiście nie oznacza, że całkowicie bez rywalizacji . Odpuściłem zapisy na górskie ultramaratony liniowe,  za to chciałem za to sobie od czasu do czasu pobiegać bieg na orientację dla przyjemności, trochę sprintu, a czasami maksymalnie pięćdziesiąteczkę w ramach PMNO (nie licząc obowiązkowego Maratonu Kierat), równolegle bez spiny trenując. Niestety ;) los chciał inaczej. W lutym, kiedy to rozpoczęły się zapisy do Biegu Granią Tatr pod wpływem impulsu wpadło mi do głowy, aby wziąć w nim udział pomimo, że moje doświadczenia z biegania w Tatrach były żadne, a nawet negatywne – pamiętam zeszłoroczne podejście (i zejście) na Krzyżne, które przeklinałem nawet jako piechur. Niestety ;)  cierpliwość nie jest cechą, którą posiadam, nie chciało mi się czekać kolejne dwa lata, wysłałem zgłoszenie i zostałem wylosowany. Na szczęście punkty kwalifikacyjne wymagane do startu miałem zgromadzone (za Maraton Kierat i Bieg Rzeźnika), teraz zostało mi tylko mocno trenować :) i wystartować  dokładnie za 6 miesięcy, czyli 15 sierpnia 2015.

Czytaj dalej

Przełęcz Krzyżne i Świstówka Roztocka

Korzystając z przerwy w startach i treningach postanowiłem wreszcie wybrać się w Tatry, ze względu na prognozy pogody wybór padł na sobotę. Tak więc bardzo bardzo niewyspany zrywam się o 4:30 z łóżka i jadę odpoczywać. W planach nieco dłuższa trasa w celu dopchnięcia szlaków, którymi nie wędrowałem – z Palenicy przez Waksmund na przełęcz Krzyżne, potem do Doliny 5 Stawów Polskich a potem jak czas pozwoli jeszcze szlakiem na Świstówkę – nie byłem tam od dziesięciu lat  – to był mój pierwszy wyjazd w Tatry :)

Czytaj dalej

Marcowe Tatry

Obserwując kamerki na stronach TOPR widząc fantastyczną pogodę w sobotę oraz widząc prognozy pogody na niedziele musiałem się wybrać w Tatry, dawno tam nie byłem. Więc pomimo dosyć krótkiej nocy zebrałem się rano i pojechałem do Palenicy.

Czytaj dalej

Starorobociański Wierch 2013

W tym roku śnieg w Tatrach spadł dosyć wcześnie. Dlatego planując kolejną wycieczkę w Tatry pomimo zapowiedzi pięknej pogody musiałem odpuścić wyższe partie i wybrać Tatry Zachodnie. Ponieważ dawno nie byłem na Starorobociańskim Wierchu, to on stał się celem wycieczki, dodatkowo zmotywowało mnie to, że prowadzą do niego dwa szlaki, na których do tej pory nie byłem. W planie było także wyjście na Bystrą, ale ze względu na przeziębienie rozsądne było ten odcinek odpuścić.

Czytaj dalej

Sławkowski Szczyt

W tym roku z jakiegoś powodu ciężko jest mi się wybrać w góry. Jakkolwiek widząc jak dobra będzie pogoda w pierwszy weekend wrześniowy udało się zorganizować kolejny wyjazd. Tym razem padło na jeszcze nieodwiedzony Sławkowski Szczyt. Góra zawsze mi przypominała Babią Górę. Podejście na nią jest tak samo mało trudne, z tą różnicą, że na Sławkowski Szczyt jest dokładnie dwa razy więcej wysokości na podejściu.

Czytaj dalej