Sławkowski Szczyt

W tym roku z jakiegoś powodu ciężko jest mi się wybrać w góry. Jakkolwiek widząc jak dobra będzie pogoda w pierwszy weekend wrześniowy udało się zorganizować kolejny wyjazd. Tym razem padło na jeszcze nieodwiedzony Sławkowski Szczyt. Góra zawsze mi przypominała Babią Górę. Podejście na nią jest tak samo mało trudne, z tą różnicą, że na Sławkowski Szczyt jest dokładnie dwa razy więcej wysokości na podejściu.

(więcej…)

Czytaj dalej

Kościelec i Świnica na szybko

Nie wiedząc czemu nie byłem w lipcu ani razu w górach. Dodatkowo wypadł mi w lipcu tydzień urlopu, więc szansa na jakikolwiek wyjazd w góry mocno malała. Dodatkowo urlop miał być nad morzem, więc … no musiałem jechać w góry aby wytrzymać te parę dni w tak płaskim otoczeniu. Tak więc dzień przed wyjazdem na urlop udało mi się zebrać i korzystając z wolnego piątku wyjechać w Tatry. W sumie fajnie wyszło, w piątek byłem w Tatrach, w sobotę chodziłem po plaży mocząc stopy w Bałtyku. Jakkolwiek czasu miałem mało, chciałem jak najszybciej wrócić do Krakowa, przecież musiałem się przygotować do 700 km podróży po Polsce z rowerami na dachu … (więcej…)

Czytaj dalej

Dolina Pięciu Stawów i Szpiglasowy Wierch

W tym spróbowałem wybrać się w Tatry już w czerwcu, zwykle czekam co najmniej do połowy lipca ze względu na śnieg na szlakach i burze. W tym roku wygląda, że końcówka czerwca będzie bardzo pogodna, nic tylko z niej korzystać. Więc wybrałem się na wycieczkę dokładnie taką samą, jak prawie dwa lata temu, czyli wejście na Szpiglasowy Wierch od Doliny 5 Stawów i zejście do Morskiego Oka. (więcej…)

Czytaj dalej

Zimowe Czerwone Wierchy

Po raz pierwszy w tym roku udało mi się trafić na dobrą pogodę w zimie. Więc postanowiłem się zebrać i pochodzić w Tatrach. Niestety nie było tak łatwo – ostatnio jestem przemęczony, dodatkowo przeziębiony, a i jeszcze zdarzyło się wyjście na miasto Uśmiech. Dlatego też nieco późno wyjechałem z Krakowa, bo dopiero o 7 rano. Przed 9 rano jestem w Kirach, parkuję na zalodzonym parkingu i ruszam na szlak.

Trasa rozpoczyna się w Kirach – najpierw chwileczkę zielonym szlakiem w Dolinie Kościeliskiej,

(więcej…)

Czytaj dalej

Rohacze

Ponieważ śnieg po raz kolejny się nie utrzymał w Tatrach, przyszedł czas na realizację dawno zaplanowanego wyjazdu w Tatry Zachodnie na długo odkładane Rohacze.
Plan pierwotnie miał obejmować wejście na Salatin i Spaleną. Ponieważ jest już jesień i dzień jest krótszy, poza tym musiałem szybko wracać do Krakowa, więc skróciłem trasę.

(więcej…)

Czytaj dalej

Jagnięcy szczyt i Tatry Bielskie

Plan na sobotnią wycieczkę kształtował się w umysłach przez piątkową imprezę, na ostateczny pomysł złożyły się pomysły kliku osób – ktoś tam nie chciał wracać tą samą trasą, ktoś nie chciał brać samochodu a ktoś wiedział że autobus odjeżdża o 7.24 :), ostatecznie miało z nami ruszyć kilka osób (słyszałem coś o pięciu).
W sobotę rano spokojnie wstajemy i podążamy na tenże autobus, który przyjeżdża kilka minut spóźniony, ale za dobrą cenę zawozi nas do Białej Wody.
Ponieważ prawdopodobnie wybraliśmy najdłuższą trasę z tras GS-owych, a jest już późno jak na Tatry – czyli jest 8 rano, ruszamy z kopyta – przecież zachód słońca jest już o 18:04 :)

(więcej…)

Czytaj dalej
Close Menu