Świnica, czyli prawdziwe rozpoczęcie sezonu z przygodami

Po dwóch tygodniach deszczowej pogody pojawiła się nadzieje w końcu na słoneczny weekend. Więc bez niepotrzebnej zwłoki zaplanowałem kolejny wyjazd. .
Szlak rozpoczyna się w Palenicy kolorem czerwonym, za wodogrzmotami Mickiewicza odbijamy na fajny szlak zielony którym Doliną Roztoki idziemy aż do Wodospadu Siklawa i Doliny Pięciu Stawów.

Czytaj dalejŚwinica, czyli prawdziwe rozpoczęcie sezonu z przygodami

Grześ i Rakoń, czyli to nie jest pogoda na Tatry

Po miesiącu oczekiwania na fajną pogodę w weekend już nie wytrzymałem i zebrałem się na zaległa trasę w Tatrach zachodnich. Trasa była zaplanowana w dwóch wariantach – wariant długi czyli Grześ, Rakoń, Wołowiec, Jarząbczy Wierch, Trzydniowiański Wierch i krótka czyli Grześ, Rakoń, Wołowiec. Ze względu na pogodę (wiatr urywał głowę oraz chmury od 1900 m w górę) została wdrożona krótsza wersja krótszego wariantu – a więc tylko Grześ i Rakoń.

Rozpoczynamy długim spacerem przez (nudną) dolinę Chochołowską szlakiem zielonym. Od schroniska zmieniamy na żółty i podchodzimy na Grzesia, potem niebieskim na Rakoń.

Czytaj dalejGrześ i Rakoń, czyli to nie jest pogoda na Tatry

Kasprowy Wierch i Kondracka Kopa czy wiosenna tatrzańska rozgrzewka

Ponieważ założeniem na ten rok jest spędzenie sporej ilości czasu w Tatrach a mamy już maj więc wypadało w końcu tam się wybrać. Ponieważ to był pierwszy wyjazd dodatkowo organizowany naprędce bez pewności co do warunków na szlaku wybrałem na początek coś lekkiego. Wypadło na wejście na Kasprowy Wierch z Kuźnic z kilkoma opcjami powrotu w zależności od warunków – albo zejście do Murowańca od razu z Kasprowego, albo przez Przełęcz Liliowe lub dopiero z Przełęczy Świnickiej oraz druga opcja czyli dokończenie wycieczki na Czerwone Wierchy z zeszłego roku. Ponieważ warunki okazały się dobre – oprócz niewielkich fragmentów praktycznie bez lodu, a Murowaniec będzie w tym roku jeszcze kilka razy odwiedzony przy okazji wizyt w Tatrach Wysokich wybrałem dłuższą opcję, a mianowicie przejście do Kondrackiej Kopy i zejście do Doliny Kondratowej.

Czytaj dalejKasprowy Wierch i Kondracka Kopa czy wiosenna tatrzańska rozgrzewka

Czerwone Wierchy i Giewont, czyli zima jesienią

Pomimo tego, że w zeszłym tygodniu właściwie już byłem w górach (Rysy w sobotę i Śnieżnik we wtorek) pozostał pewien niedosyt po odpuszczeniu wejścia na Śnieżkę. Dodatkowo zrobiła się piękna pogoda, więc troszkę mnie poniosło i pojechałem znowu w Tatry – zastanawiałem się nad Babią Górą, ale na nią można będzie spokojnie wejść do końca października, a okazja wyjazdu w Tatry może się w tym roku już nie powtórzyć.

Czytaj dalejCzerwone Wierchy i Giewont, czyli zima jesienią

Rysy, czyli tam i z powrotem

Wczoraj udało się wykonać długo planowany wyjazd na Rysy. Niestety od słowackiej strony i niestety pogoda nie do końca dopisała. Ale nie padało, udało się wejść, pobiegać  po skałach, potrzymać się łańcuchów, poskakać po śniegu i troszkę zmęczyć :) Trasa średnio-trudna – w jednym miejscu około 300 m łańcucha, trochę śniegu w różnych miejscach no i podejście pod szczyt na którym przydałyby się jakieś łańcuchy także. Nie udało się zrobić fajnych zdjęć głównie przez pogodę (poziom chmur to około 2000 metrów) i dodatkowo przez kłopoty z szybko rozładowującymi się akumulatorkami do aparatu …

Czytaj dalejRysy, czyli tam i z powrotem

Starorobociański wierch – czyli deszcz, burza i prawie jak bieg rzeźnika

Nadszedł czas aby po raz pierwszy się wybrać w tym roku w Tatry. Ze względu na szczyt sezonu wybór padł na Tatry Zachodnie, które są trochę mniej popularne niż Tatry Wysokie. Nie udało mi się wstać rano i wybrać się w sobotę, więc postanowiłem przełożyć wyjazd na niedzielę, tym bardziej, że jak się dowiedziałem w sobotę była piękna pogoda i taką samą zapowiadano na kolejny dzień.

Czytaj dalejStarorobociański wierch – czyli deszcz, burza i prawie jak bieg rzeźnika

%d bloggers like this: