Bieg Ultra Granią Tatr – drugie podejście

Dwa lata temu zaraz po ukończeniu Biegu Ultra Granią Tatr byłem przekonany, że ten jeden raz mi wystarczy. Wtedy bieg udało mi się ukończyć tuż przed limitem czasowym.  Dodatkowo w tym roku z biegiem kolidował tegoroczny cel zbierania punktów do UTMB. Start w Biegu Ultra Granią Tatr nic mi nie dawał w tym kontekście – potrzebowałem biegów za 5 albo 6 nowych punktów ITRA, zaś BUGT dosyć niesprawiedliwie (jest trudny technicznie) ma tylko 4 punkty ITRA.  Ostatecznie jednak gdy rozpoczęły się zapisy do kolejnej edycji to postanowiłem spróbować szczęścia ponownie – może dlatego, że miałem dobre wspomnienia oraz dlatego, że sporo moich znajomych także zapisało się do losowania.  Tym razem nie miałem problemów z biegami kwalifikacyjnymi – wystarczył fakt, że dwa lata temu już udało mi się ukończyć BUGT. Losowanie oczywiście skończyło się tak, że to ja zostałem wylosowany po raz drugi a żaden z moich znajomych niestety nie dostał szansy na bieg. Zastanawiałem się, czy nie przekazać jakoś pakietu komuś z nich, kto jeszcze nie startował – ale nie było to możliwe, dodatkowo nikt z moich znajomych nie trafił na listę rezerwową – tak więc nie pozostało mi nic innego tylko po raz drugi wystartować w tym świetnym biegu.

Czytaj dalej

XIV Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy KIERAT 2017 TP100 – czyli Tour de Gorce

Właśnie zaczynam pisać relację z kolejnego Maratonu Kierat. Relację, która nie miała powstać. Zacznę od tego, że wygląda na to, że nie wiedząc dlaczego w tym roku postanowiłem wykończyć się ilością startów w ultramaratonach (Cracovia Maraton, Bieg Rzeźnika, Bieg Ultra Granią Tatr, Łemkowyna Ultra Trail 150). Ze względu na terminy zapisów i losowania dosyć wcześnie musiałem decydować gdzie dokona się dzieło mojego tegorocznego zniszczenia. Jedną z tych imprez miał być czerwcowy Bieg Rzeźnika, który zwykle odbywa się w piątek długiego weekendu czerwcowego, na który to bieg dosyć spontanicznie się zapisałem. I wszystko było w porządku, gdyż wg moich obliczeń Maraton Kierat miał być trzy tygodnie wcześniej, co jest dla mnie absolutną minimalną granicą czasu regeneracji po stukilometrowym biegu. Dosyć niespodziewanie jednak Bieg Rzeźnika został przesunięty na termin o tydzień wcześniejszy no i cały misterny plan runął – zdecydowałem, że Biegu Rzeźnika nie odpuszczę. W międzyczasie zastanawiałem się co zrobić z Kieratem – mam do tej imprezy szczególny sentyment – od niej zaczęło się dla mnie wszystko co górskie i w terenie, i byłby to mój szósty z kolei start.

Czytaj dalej

Łemkowyna Ultra Trail 80 – 2016

Dwa lata temu postanowiłem brać udział w każdej edycji Łemkowyna Ultra Trail. Konsekwentnie w tym roku zaplanowałem mój trzeci start w tej imprezie – dwa lata temu i rok temu biegłem wersje 70 kilometrów z Chyrowej i Komańczy, czyli drugą część 150 kilometrowej trasy pełnej. W tym roku ciągle obawiając się najdłuższej wersji tego biegu wybrałem nową opcję, a mianowicie nowy bieg pierwszą częścią pełnej trasy, czyli Łemkowyna Ultra-Trail® 80 biegnący Głównym Szlakiem Beskidzkim z Krynicy do Chyrowej.

Czytaj dalej

Ultramaraton Magurski 55+ 2016

Kolejny weekend, kolejny ultramaraton. Na szczęście nie jest tak do końca, bo w rzeczywistości poprzedni był dwa tygodnie temu, tygodniowa przerwa byłaby zdecydowanie zbyt krótka i niezdrowa. Cel startu tym razem od początku był głównie towarzyski, na zawody zapisało się sporo moich znajomych i jechaliśmy tam razem.  Bo to właśnie dzięki ich rekomendacjom nieco nierozsądnie zapisuję się już w styczniu na Ultramaraton Magurski, aby wystartować w nim w połowie sierpnia, tuż po poprzednich zawodach. Na decyzję o starcie na pewno dodatkowo miała wpływ moja słabość do Beskidu Niskiego – kiedy tylko usłyszę, że ktoś organizuje tam jakieś zawody to nastawiam mocniej uszy aby dowiedzieć się szczegółów i najczęściej dosyć szybko się zapisuję na te zawody. To dobre wrażenie regionu jest echem głównie dwóch edycji GEZnO, które obywały się w tamtych okolicach i pozwoliły poznać ten rejon od podszewki, oraz Łemkowyna Ultra Trail. Bardzo chętnie zawsze wracam w ten rejon.

Czytaj dalej

Chudy Wawrzyniec 50+ 2016

Chudy Wawrzyniec jest imprezą w której chciałem wystartować od dwóch czy trzech lat.  Impreza ta, moim zdaniem, będąc jedną z najstarszych jest równocześnie jedną najważniejszych imprez biegowych w górach w Polsce.  Nie udało mi się tutaj wystartować wcześniej, gdyż dwa lata temu się czułem zbyt słaby biegowo, rok temu zbyt blisko czasowo odbywał się Bieg Granią Tatr. W tym roku planowałem trochę odpuścić starty, więc przy otwarciu zapisów na Chudego Wawrzyńca spróbowałem swojego szczęścia w losowaniu licząc, że nie zostanę wylosowany. Ale po kolejny losowania nie było, prawo do startu otrzymali wszyscy zapisani chętni, ja zaś zapełniłem sobie pierwszy weekend sierpnia imprezą biegową.

Czytaj dalej

XIII Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy Kierat 2016 – TP100 – relacja

Kolejny rok, kolejna relacja z Maratonu Kierat :). Wersja krótka relacji: po raz piąty wziąłem udział w tej imprezie, pokonałem tym razem 105 kilometrów i 4250 metrów przewyższenia, oczywiście znowu mi się podobało, chociaż było ciężko, oczywiście za rok znowu biegnę. Wersja długa poniżej – zapraszam.

Czytaj dalej

Łemkowyna Ultra Trail 70 – 2015 – relacja

Tak jak sobie obiecałem rok temu zapisałem się po raz kolejny na bardzo dobrze rokującą od pierwszej edycji imprezę czyli na Łemkowyna Ultra Trail. Jak powinno wynikać z mojej poprzedniej relacji zeszłoroczna edycja bardzo mi się podobała, tak więc zapisałem się na bieg w pierwszym dostępnym terminie i szybko zarezerwowałem noclegi w Chyrowej. Nie czułem się na siłach na 150 kilometrów, poza tym w tym roku celem był Bieg Granią Tatr, więc pozostałem przy opcji trasy 70-cio kilometrowej.

Czytaj dalej

III Ultra Maraton Bieszczadzki 2015 – relacja

Po raz pierwszy z Ultramaratonem Bieszczadzkim spotkałem się trzy lata temu. Wtedy jeszcze nie myślałem, że będę uwielbiał bieganie po górach. Miałem właśnie w nogach swój pierwszy asfaltowy maraton i właśnie byłem w okolicy przy okazji jesiennego spacerowania po Bieszczadach. Spacerując po obiedzie pamiętam zawodników, którzy finiszowali na mecie w centrum Wetliny i czegoś im zazdrościłem wiedząc, że bieg był wtedy ponad moje siły. Rok później nie wystartowałem w Ultramaratonie Bieszczadzkim ze względu na zamknięcie cyklu  Perły Małopolski w Kościelisku. A bardzo żałowałem po tym, jak zobaczyłem film z UMB przygotowany przez Beskid.tv. Na pocieszenie udało się wyskoczyć tydzień przed UMB w Bieszczady  na mały rekonesans trasy. Więc w tym roku nastawiłem się i udało się w końcu wystartować i to w bardzo zacnej ekipie.

Czytaj dalej