Przełęcz Krzyżne i Świstówka Roztocka

Przełęcz Krzyżne i Świstówka Roztocka

Korzystając z przerwy w startach i treningach postanowiłem wreszcie wybrać się w Tatry, ze względu na prognozy pogody wybór padł na sobotę. Tak więc bardzo bardzo niewyspany zrywam się o 4:30 z łóżka i jadę odpoczywać. W planach nieco dłuższa trasa w celu dopchnięcia szlaków, którymi nie wędrowałem – z Palenicy przez Waksmund na przełęcz Krzyżne, potem do Doliny 5 Stawów Polskich a potem jak czas pozwoli jeszcze szlakiem na Świstówkę – nie byłem tam od dziesięciu lat  – to był mój pierwszy wyjazd w Tatry :)

Start o 7:20 z Palenicy, kawałeczek asfaltem po czym po 20 minutach odbijam od mainstream-u na prawo na czerwony szlak. Idę w stronie Równi Waksmundzkiej, do której docieram po godzinie.

Widok na Tatry Bialskie z Waksundzkiej RówniTeraz dalej szlakiem zielonym w stronę Hali Gąsienicowej. Po drodze są bardzo fajne strumienie bez mostków, które to należy po kamieniach pokonywać.Trzeci strumień do przejścia Drugi Strumień do przejścia

Lekkie buty biegowe zamakają przy każdej okazji, ale i tak jest przyjemnie w takiej wodzie. Po kolejnych 50 minutach docieram do skrzyżowania z szlakiem czarnym, na który odbijam w stronie Doliny Pańszczycy. Po 15 minutach jestem na szlaku żółtym, który już doprowadzi mnie do Przełęczy Krzyżne. Dolina Pańszczycy

W tym czasie trochę zaczyna się psuć pogoda, zaczyna wiać i lekko kropić. Więc trochę przyspieszam i na przełęczy Krzyżne jestem po 70 minutach. Na górze posilam się i zaczynam schodzić, w tym czasie poprawia się pogoda, więc sobie schodzę bardzo bardzo powoli. Schron w D5S w słońcu Schron w D5S i Siklawa IMGP9045

Powoli obserwuję tłumy zmierzające doliną Roztoki do D5S, więc tym bardziej się nie śpieszę. Do schroniska docieram po dwóch godzinach, zamawiam i konsumuję żurek i jednak decyduję się na wariant przez Świstówkę.D5S ze Świstówki

Po wypiciu parzonej kawy dostałem kopa, więc postanawiam mocno wziąć się do roboty i mocno ruszam do góry, potem ćwiczę sobie zbiegi, ale wcześniej po drodze spotykam Atrię, z którą chwilę rozmawiam. Dotarcie do asfaltu do Moka zajmuje mi 70 minut, teraz sobie truchcikiem zbiegam mijając tysiące turystów. Około 55 minut później jestem przy samochodzie, więc udało się jakoś szybciej przebyć ten nudny odcinek.

Przebieg trasy poniżej, razem około 30 km oraz ponad 1500 metrów przewyższeń.

Całkowity dystans: 28504 m
Najwyższy punkt: 2061 m
Najniższy punkt: 984 m
Wyskokość podjazdów: 1862 m

Zdjęcia ponizej: