Silesia Race 2017 – Miasteczko Śląskie

Po raz trzeci w tym roku wystartowałem w Rajdzie Przygodowym, dyscyplinie związaną z orientacją sportową która dostarcza mi ostatnio najwięcej zabawy. Ze względu na przygotowania do Łemkowyna Ultra Trail 150 tym razem mogłem się porwać tylko na łatwiejszą trasę przygodową Open. Poniżej zapis faktów z Silesia Race 2017 AR Open odbywającego się w okolicach Miasteczka Śląskiego.

Zasady

Trasa Open Silesia Race  miała składać się z pięciu etapów jak na rysunku poniżej oraz dodatkowo dwóch zadań specjalnych.

Silesia Race 2017 AR Open – schemat trasy

Może wyjaśnienia dla osób które nie mają do czynienia z rajdami. Rozpoczynamy od około 5 kilometrów biegu na orientację w okolicach startu, potem wsiadamy na rowery i robimy około 30 km do miejsca, gdzie wsiadamy w kajaki. Po około 2 km wiosłowania mamy znowu około 7 km biegu na orientację a całą imprezę kończymy około 15km przejazdu na rowerze. Limit czasu dla całej trasy to 13 godzin, a więc bardzo dużo. W rajdach przygodowych startuje się w zespołach – po długich poszukiwaniach dogaduję się z Artkiem Moroniem – mocnym zawodnikiem, który zwykle startuje na dłuższych trasach – jakkolwiek umawiamy się, że nie będziemy mocno cisnąć, startujemy z luźną łydką.

Silesia Race 2017 AR Open – na starcie

Na trasie

Start rajdu zaplanowany jest na 9 rano, tak więc tym razem się wysypiam i spokojnie przyjeżdżam na miejsce startu. Podczas rajdu będziemy nawigować na dwóch mapach: przy rejestracji dostajemy dużą mapę na etapy 2,3,4 i 5 a tuż przed startem pierwszego etapu otrzymujemy mapę tylko na etap pierwszy. Tuż przed startem wysłuchujemy ostatnich wskazówek Marcina – szefa dzisiejszej imprezy. Pogoda jest fantastyczna, zapowiada się świetny dzień.

Silesia Race 2017 AR Open – przed startem (autor: Mateusz Knap)

Równo o 9 podnosimy mapy i szybko planujemy kolejność punktów biorąc po uwagę dostępność odpowiedniej trasy między nimi.

Silesia Race 2017 AR Open – planowanie pierwszego etapu

My zdecydowaliśmy, że zaczynamy od B i potem biec w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Punkt kontrolny B jest zawieszony obok kościoła, punkty są solidnie przymocowane do słupów na wypadek gdyby za bardzo spodobały się miejscowej ludności lub nie spodobały się nadgorliwym parafianom.

 

Silesia Race 2017 AR Open – PK-B (wspólny dla rowerzystów) (autor: Mateusz Knap)

Kolejne punkty wchodzą całkiem dobrze. Szybko znajdujemy PK-E, potem idzie dobrze. Pewien kłopot sprawił punkt umieszczony na kwadratowym ogrodzeniu chyba oczyszczalni – podchodzimy do niego idealnie z przeciwnej strony ogrodzenia, więc musimy przedzierać się przez krzaki wzdłuż dwóch boków prostokątnego ogrodzenia aby się do niego dostać.

Silesia Race 2017 AR Open – krzaki

Do kolejnego punktu PK-F droga miała być bardzo prosta – po prostu biegniemy drogami na południe. Okazało się, że droga owszem była prosta, ale kończy się na ogrodzonych zabudowaniach dookoła, musimy się więc wracać kilkaset metrów. No i sam punkt przegapiamy bo miał być na torach pod wiaduktem drogowym – wiadukt owszem był, ale tory zostały zlikwidowane. Po zebraniu kompletu punktów wracamy na miejsce startu po rowery – ciężko się zorientować jak nam poszło, bo w tym samym czasie w strefie zmian kręcą się zawodnicy kilku różnych kategorii. Pierwszy etap zajął nam 66 minut, przebiegliśmy 9,5 kilometra, spokojnie można było zrobić kilometr mniej 8-10 minut szybciej, ale na razie podchodzimy do zawodów na luzie.

Wsiadamy na rowery i jedziemy na północ do pierwszego punktu. Nie udaje się wybrać optymalnego wariantu, trochę się gubimy i zamiast jechać przejezdnymi przecinkami cioramy rowery po jakichś starych, błotnistych i zarośniętych drogach. Po drodze widzimy sporą liczbę zawodników, którzy już od punktu wracali.

Silesia Race 2017 AR Open – punkt kontrolny 1

Dalej idzie nam już o wiele lepiej nawigacyjnie. Prawie bez pomyłek, mylimy się tylko źle wybierając drogę w Rybaczówce, tracimy pięć minut i zostajemy troszkę z tyłu, czołówka nam ucieka jeszcze bardziej.

Silesia Race 2017 AR Open – punkt kontrolny na ratuszu w Tarnowskich Górach

Dobrze nam idzie aż do punktu PK7 trasy rowerowej. Otóż punkt ten znajdował się na wschód od jeziora Chechło-Nakło, ale dostać do niego na rowerze dało się tylko od wschodu. Oczywiście my zaplanowaliśmy jednak wariant od zachodu zapominając, że przecież mamy rowery, z którymi się dosyć ciężko przemieszcza po bagnie. Na szczęście zgubiliśmy się i w okolicach punktu przejechaliśmy za daleko na południe. Dzięki temu trafiliśmy na zielony szlak dzięki któremu bardzo dobrze namierzyliśmy się na mapie i już poprawnie zaatakowaliśmy ten punkt. Nie daliśmy się też zmylić innym zawodnikom, którzy stojąc na rozstaju dróg wyglądali na mocno pogubionych – niektórzy szukali tego punktu nawet 45 minut. Nam sprzyjało szczęście, a dodatkowo w okolicy punktu spotkaliśmy zawodników z trasy pieszej, którzy nam pomogli. PK7 był ostatnim punktem drugiego etapu zawodów – wróciliśmy nad jezioro na kajak na etap trzeci. Na tym etapie przejechaliśmy 38,5 kilometra w 146 minut.

Silesia Race 2017 AR Open – początek kajaka (autor: Mateusz Knap)

Jak się okazało byliśmy pierwszym zespołem trasy Open. Pomyślałem sobie, że właśnie skończyło się luźne podejście i rekreacyjne podejście do trasy, jesteśmy pierwsi, to trzeba spróbować nie dać się wyprzedzić. Na kajakach szybko zaliczamy dwa punkty kontrolne na riwierze Chechło-Nakło. Nie mam wprawy w wiosłowaniu, robię sobie na rękach odciski, dobrze, że w kajaku mam crossfitera ;) I wracamy po mapę, aby rozpocząć drugi dzisiaj etap pieszy. W kajaku przepłynęliśmy 2,3 km w 23 minuty.

Silesia Race 2017 AR Open – po kajakach – ruszamy na bieganie (autor: Mateusz Knap)

W czasie kiedy wracaliśmy po rowery widzieliśmy na jeziorze kolejnych zawodników z naszej trasy – na oko mieliśmy nad nim około 8-10 minut przewagi. Przed nami tylko trzy punkty kontrolne krótkiego etapu trasy pieszej – zaczynamy od najłatwiejszego zostawiając sobie punkt z zadaniem specjalnym na koniec. Trasę zaliczamy szybko – nie mamy żadnych problemów nawigacyjnych. A zadanie specjalne to przepłynięcie jeziorka w ultra lekkim składanym pontonie (packrafting). Oczywiście zadanie szybko wykonuje Artur, ja odpoczywam na brzegu – wiadomo – woda to się trzymam z daleka jeżeli mogę ;).

Silesia Race 2017 AR Open – zadanie specjalne – packrafting

Niestety po wykonaniu zadania popełniamy błąd nawigacyjny i dogania nas kolejny zespół z naszej trasy. Koledzy w triatlonowych kubraczkach cisną niemiłosiernie, nie ma sensu się z nimi ścigać. Spokojnie dobiegamy do strefy zmian przy jeziorze i razem z nimi startujemy na ostatni dziś etap – tym razem rowerowy. Czwarty etap rajdu, drugi etap pieszy zajmuje nam niecałą godzinę, w czasie której pokonujemy około 8 kilometrów. Do zaliczenia pozostało już tylko 4 punkty rowerowe.

Silesia Race 2017 AR Open – wracamy na rowery (autor: Tomasz Radczuk)

Startujemy równo z naszą konkurencją i obieramy trasę taką samą, jaką dojechaliśmy nad jezioro czyli w kierunku kluczowego dzisiaj PK7 – na przedłużeniu drogi leży PK11. Kolejny punkt znajduje się na wschód przy mostku. Mamy tutaj problemy, bo w okolicy jest budowana chyba autostrada i powstała tam duża droga techniczna, która nie pasuje do mapy. Chwilę krążymy i ostatecznie decydujemy się po prostu jechać dalej na wschód i od razu znajdujemy i most i PK12, następnie ruszamy na północ do kolejnego punktu. Droga techniczna, która przeszkodziła nam przy PK11 była błogosławieństwem dla PK12 – okazało się, że prowadziła prosto do punktu. Wpadliśmy na to, gdyż PK12 według mapy i opisu położony był przy kamieniołomie, a drogą techniczną jeździły wielkie ciężarówki – zderzyły nam się kulki i domyśliliśmy się, że ciężarówki wożą materiał z kamieniołomu potrzebny do budowy autostrady, wystarczyło nie dać się im rozjechać, jechały niewiele szybciej niż rower. Przy PK12 jest ostatnie dzisiaj zadanie specjalne – w ruinach zatopionej kopalni należy znaleźć dwa punkty kontrolne – oba znajduje oczywiście niezastąpiony Artur ;). Ruszamy szukać ostatniego punktu kontrolnego – zastawiamy się jak radzi sobie nasz konkurencja, która nam zniknęła z oczu tuż przy jeziorze. Punkt znajdujemy bez problemu na drzewie w wysokiej trawie.

Silesia Race 2017 AR Open – ostatni PK

Zostaje nam przejazd na metę. Wybieramy wariant jak najszybszy – więc jak najbardziej asfaltowy. Po drodze trochę się gubimy w Żyglinie, na szczęście potem zostaje już tylko asfaltowy sprint do mety – drogę znam, gdyż jechałem nią rano samochodem w drodze na zawody. Etap piąty rajdu, czyli drugi etap rowerowy zajmuje nam 67 minut i miał długość 19,1 kilometrów.

Podsumowanie

Pokonanie całej trasy czyli 9,5 km biegania na orientację + 38,5 km roweru w terenie + 2,4 km kajaka + 7,9km biegania na orientację  + 19,1 km roweru – razem 77,4km –  zajmuje nam sześć godzin osiem minut. Zajmujemy pierwsze miejsce na 30 zespołów męskich, wyprzedzamy też 41 inne zespoły mieszane i kobiece. Nad kolejną drużyną mamy 24 minuty przewagi, całkiem sporo (pełne wyniki tutaj). Kluczowy wydaje się punkt PK7 – część zawodników się tam pogubiła, gdyż okolice punktu różniły się na mapie i w terenie, jakkolwiek układ dróg się zgadzał. Jestem zaskoczony, gdyż podeszliśmy na luzie, dodatkowo ja w ogóle nie trenuję jazdy na rowerze i wystartowałem na sprzęcie, którym dojeżdżam do biura.  A rower jest najważniejszym elementem Rajdów Przygodowych. Tak czy inaczej z wyniku jestem zadowolony i zgodnie z niepisaną zasadą następnym razem wystartuję już na trudniejszej trasie PROFI. Dzięki Artur za wspólne napieranie.

Tak, rajdy przygodowe to jest to, nie ma ani chwili nudy. Silesia Race jest świetnym miejscem aby swoją nomen omen przygodę z tą dyscypliną rozpocząć, szczególnie na trasie w wersji Open, gdzie trudności technicznych jest niewiele a limit czasu jest olbrzymi. Dodatkowo tutaj nawet można użyć map GPS do nawigacji – oczywiście my nie potrzebowaliśmy tego ułatwienia, jest to opcja dla osób rozpoczynających przygodę z orientacją. Oprócz tego zawody są skromnie ale świetnie zorganizowane przez miłośników regionu – trasy i miejsca są ciekawe nawet na spokojną wycieczkę kompletnie bez ścigania się.

Niestety nie wrzucę przebiegu trasy, gdyż gdzieś mi się zapodziały mapy.

Wszystkie moje zdjęcia są na FB tutaj.

W relacji użyłem zdjęć ze strony organizatora, pełna galeria jest tutaj.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o