Rajd Czterech Żywiołów – edycja letnia 2018 – relacja

Rajd Czterech Żywiołów – edycja letnia 2018 – relacja

Nadeszło lato roku 2018, a więc nadszedł czas na coroczny start w letniej edycji Rajdu Czterech Żywiołów. Był to mój szósty start w tej imprezie, czwarty start w letniej edycji. W tym roku wahałem się pomiędzy startem w trasie rajdowej i pieszej, dopiero pojawienie się na trasach rajdowych obowiązkowego pływania w basenie rozwiał moje wątpliwości, wybrałem trasę TP50.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018

W tym roku start rajdu zaplanowany był na 9 rano w na Pustyni Błędowskiej w Róży Wiatrów. Jest o punkt widokowy położony właśnie na tej pustyni. Meta rajdu dla trasy TP50 była na orliku w Kluczach. Tak więc zostawiam samochód w połowie drogi pomiędzy tymi punktami – na Czubatce. Do startu mam jakieś półtora kilometra – po drodze dopada mnie ulewa – dzień zapowiada się ciekawie.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - na startcie
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – na startcie

Przed startem tradycyjnie odprawa. Z niej dowiadujemy się, że to prawdopodobnie ostatni Letni Rajd Czterech Żywiołów w tej okolicy. O ile dobrze zrozumiałem zimowa edycja tu jednak zostanie. Chwilę przed startem otrzymujemy mapy. Niby trasa jest zaplanowana w postaci Scorelauf, czyli punkty mogą być zaliczane w dowolnej kolejności, ale ich układ na mapie na pewno wymuszał wybór pierwszego oraz kilku ostatnich – na pewno pierwszy będzie PK-16, tak więc ostatni będzie PK-18.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - odprawa
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – odprawa

Start

Startujemy z lekkim opóźnieniem o 9:38, ale to nie ma znaczenia, dzień jest długi (prawie najdłuższy dzień w roku) i zdążymy przed zmrokiem :). Pierwszy punkt – czyli PK-16 – był położony jakieś 300 metrów od startu – oczywiście przestrzelam go i biegnę pół kilometra za daleko, więc w sumie na pierwszych 300 metrach trasy nadrabiam kilometr. No super się zaczęła ta impreza :). Teraz muszę dogonić i próbować przegonić praktycznie wszystkich z trasy TP25 i TP50. Na drodze do kolejnego punktu jestem ostrożniejszy, więc wbiegając w las a po chwili się orientuję, że jestem nie na tej drodze co trzeba, i trzeba ściąć na południe. Tam trafiam w grupę znajomych oraz punkt PK-A1 przy którym jest zadanie specjalne dla pozostałych tras – strzelanie z łuku. Jak widać przestało padać.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-A1
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-A1

Chwilowo nawigacja nie sprawi mi problemu. Po przecince lecę do PK-A3, a po następnej przecince lecę do PK-14. Do tej pory przebieg trasy wszystkich uczestników był taki sam co do kolejności punktów, bo inaczej się nie dało.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-14
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-14

W tym momencie po raz pierwszy można wybrać spomiędzy dwóch wariantów do kolejnego punktu, ja oczywiście wybieram ten gorszy, a dodatkowo nieoptymalnie do niego biegnę. Zbiegam na południe jak na PK-9, po czym wracam się na północny zachód i przebiegam na północ od grupy jeziorek. Teraz wypada znaleźć tylko to właściwe. Z analizy mapy po biegu wygląda na to, że znalazłem je od razu – tylko w czasie biegu tego nie wiedziałem. Punkt jest po drugiej stronie.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-10
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-10

Ale ja najpierw muszę się upewnić, że jestem we właściwym miejscu – lecę na zachód, dopiero kiedy dobiegam do końca następnego jeziora orientuję się w którym miejscu jestem. Tak więc muszę się wrócić, przebiec na drugą stronę i dopiero podbić punkt – strata to około 10 minut.

Znowu jestem gdzieś w środku stawki, ale lecę do kolejnego punktu, mijam po drodze kilka osób biegnących w drugą stronę. Zaczyna lać deszcz. W okolicach punktu spotykam Tomka Begiera z trasy rowerowej i razem znajdujemy PK9 schowany w pokrzywach.

Przeloty i bagna

Teraz czeka mnie długi przelot przez wieś Laski. Mijam po drodze strumień który chciał mnie zabić podczas rajdu dwa lata temu ;) czyli rzekę Biała, zaraz za nią skręcam w szlak. Na drodze spotykam kilku zawodników i pewnie znajduję PK-B2. Zbiegam do asfaltu i po chwili niepewności trafiam w drogę prowadzącą do PK-3. Za nim zbiegam do asfaltu w Krzykawce, po drodze mijam Tomka Dudę biegnącego w przeciwnym kierunku, który wybrał inny i dość ciekawy wariant (co nie przeszkodzi mu wygrać zawody). Do PK-1 dostaję się nieco naokoło, nie znajduję drogi koło zagrody/ośrodka a nie chce się przebijać przez prywatny i ogrodzony teren, obiegam nieco naokoło drogą rowerową. Przy punkcie mijam się z kilkoma zawodnikami. Zbiegam z powrotem do ścieżki rowerowej, wracam do Krzykawki. Po drodze wymijam się z Asią Grabowską, która krzyczy z daleka, że bardzo się zgubiła. No cóż, życie :). Wbiegam w wąwóz strumienia, podobno po drodze była ścieżka na wschód, którą lekko skróciłbym trasę, ale jej początek w zasypanym drzewami wąwozie nie wyglądał zachęcająco, więc odpuściłem. W Nowej Kuźniczce chwilę biegnę asfaltem i odbijam na północ przez pola, przekraczam drogę i szlakiem trafiam w okolice PK-2. Punktu nie znajduję od razu, z mapy wynika, że powinien być położony na wschód pomiędzy dwoma mostami. Tak więc najpierw znajduję oba mosty, a potem dopiero punkt z napotkanym tam kolegą i rowerzystami, punkt jest za kapliczką.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-2
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-2

Do kolejnego punktu PK-5 prowadzą ścieżki oraz linia wysokiego napięcia – trafiam tam łatwo. Tutaj jest ostatni moment, kiedy mijam się z zawodnikami z podium, później mi uciekają :(.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-5
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-5

Przelot do kolejnego punktu był największym ryzykiem nawigacyjnym zawodów. Otóż na mapie zaznaczono całkiem szerokie bagno, przez które niby prowadzą jakieś ścieżki, ale nikt nie wie jak to będzie wyglądać w rzeczywistości. Razem z dwoma kolegami (koledzy zajmą miejsce na podium, więc opłaciło się) odbiegamy od punktu na północ i dobiegamy do brzegu rzeki/bagna. Nic nie widać, w szczególności żadnej ścieżki – wszystko zarośnięte trzcinami. Po chwili wahania w chaszcze zagłębia się pierwszy kolega – słyszymy mocny chlupot wody, co oznacza że tutaj mapa zgadza się z terenem i bagno istnieje. Ponieważ nie woła o pomoc i wystaje ponad wodę całkiem mocno ja i pozostali koledzy udajemy się za nim. Bagno w najgłębszym miejscu jest nieco powyżej kolan, nie ma tragedii, po 100 metrach przedzierania się przez trzciny i płoszenia zwierzyny wychodzimy na brzeg i gonimy do punktu PK-6, gdzie spotykam Jacka, który znalazł ścieżkę i przeszedł przez bagno prawie suchą stopą. Ponieważ ktoś zajumał perforator więc robimy sobie zdjęcie przy punkcie jako dowód, że tu byliśmy.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-6
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-6

Do PK-7 dobiegamy łatwo – najpierw asfaltem do Błędowa, potem od drogi do kapliczki schowanej w gęstych krzaczorach. Oczywiście obiegam dookoła, zamiast zaliczyć punkt skrótem obok kościoła, niestety taka jest moja nawigacja dzisiaj. Zbiegamy do Błędowa i mam deja vu – pamiętam, że dwa lata temu ścieżki przecinające domostwa się nie zgadzały i dosyć długo szukałem sposobu przedostania się rowerem przez ogrodzone albo zarośnięte działki na północ od zabudowań. To wspomnienie pozwala mi nie tracić czasu na szukanie jakiejś ścieżki i po prostu przedrzeć się krzakami przez pierwsze lepsze pole, bo i tak nie będzie lepszej drogi :)

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - znajome okolice PK-8
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – znajome okolice PK-8

Wchodzimy na górkę rozjechaną przez quady i znajdujemy PK-8. Kolejny punkt wchodzi bez tragicznych historii – zbiegamy na wschód do asfaltu obok źródła św. Jana, skręcamy w drogę, pod mostem znajdujemy PK-13. Teraz za to rozpoczyna się finalna część zawodów, która zdecyduje o kolejności ma mecie.

Pustynia Błędowska

Kolejne trzy punkty położone są w pobliżu rzeki Biała Przemsza, która rozdziela północną i południową cześć Pustyni Błędowskiej.

Pustynia Błędowska widziana z Czubatki

Pierwszy z nich leży dokładnie na południe od ostatniego punktu, tak więc wydaje się, że wystarczy lecieć na azymut. Jednak problem z takim wariantem jest taki, że przebiega prosto przez pustynię, czyli generalnie mówiąc piach. A po piachu bardzo ciężko się chodzi a tym bardziej ciężko się biega mając 40 kilometrów w nogach. Dlatego decydujemy się na wariant biegnący skrajem lasu – w lesie podłoże jest dosyć twarde i da się nawet coś-niecoś potruchtać. Odłączam się od Jacka i kolegi i zbiegam nieco na zachód, aby mieć pewność że dotrę do Białej Przemszy mając punkt na wschodzie, dodatkowo muszę być czujny bo skraj pustyni na mapie mocno nie zgadza się z rzeczywistością. Ale udaje się – teraz wystarczy biec wzdłuż rzeki na wschód nie oddalając się za bardzo i trafiam na PK-12 położony w uroczym miejscu. Oczywiście nie poszło tak prosto – rzeka jest zarośnięta niemiłosiernie na brzegach i trzeba uważać aby nie oddalić się za bardzo i jej nie zgubić.

Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 - PK-12 na Białej Przemszy
Letni Rajd Czterech Żywiołów 2018 – PK-12 na Białej Przemszy

Kolejny punkt także leży w korycie rzeki, prawie 2,5 km w linii prostej na zachód. Wymyślam sobie, że pobiegnę skrajem lasu na południowy wschód i znajdę następny wysunięty na północ kawałek rzeki dalej. Po jakimś czasie trafiłem na skrzyżowanie drogi więc kontrolnie chciałem sprawdzić, czy dalej rzeka jest w pobliżu. Zbiegam na południe i przebiegam przez jakąś szeroką i piaszczystą drogę, której nie ma na mapie. Parę metrów dalej orientuję się, że to przecież rzeka, tylko bez wody. Ciekawostką było to, że woda w Białej Przemszy czasami się pojawiała, a czasami znikała :) Korzystając z tego, że koryto rzeki było suche wykorzystałem je do znalezienia kolejnego punktu – PK-15. Oczywiście trochę musiałem się przedzierać przez pokrzywy i czasami przejść przez jakieś zwalone w poprzek koryta drzewo, ale to bieg na orientację a nie maraton po mieście. Po drodze spotykam Mariusza i ekipę z Mielca, z którą będę się tasował do końca zawodów ;) – to znaczy będę im próbował uciec, a oni będą mnie doganiać. Razem szukamy kolejnego punktu. Tym razem w rzece pojawia się woda, więc aby dać butom trochę wyschnąć odbijamy na północ aby przez las dotrzeć do zakrętu rzeki. Punkt PK-17 znajduje Grzegorz w miejscu, gdzie wg mapy miały być jakieś zbiorniki wodne, w rzeczywistości nie ma w nich ani kropli cieczy tylko całe łany chwastów. Ponieważ kolejny punkt wygląda na łatwy i nie trzeba będzie czesać okolicy odbijam nieco na zachód i uciekam towarzystwu. Niestety robię to dosyć nieporadnie, bo odbijam za daleko i dokładam sobie jakieś 300 metrów. Na punkt PK-18 wchodzę już po nich, dodatkowo dogania mnie jeszcze jeden zawodnik, czyli Hubert. Sytuacja wygląda następująco – mam w nogach 48 kilometrów, do mety zostało jakieś 3,5 kilometra, przy ostatnim punkcie jest pięcioro zawodników (ja, Mariusz, Hubert, Grzesiek i Magda) – myślę sobie, że być 4 miejsca wyżej w klasyfikacji na mecie jest lepiej niż nie być, tak więc rozpoczynam finisz. Pełną parą ruszam w dół od punktu do asfaltu, koledzy się orientują, że będę się ścigał więc ruszają za mną. Grzesiek dosyć szybko nas odstawia, ja się tasuję z Hubertem i Magdą, momentami wyciągam tempo poniżej 4:30 min/km mając w nogach 6,5 godziny napierania, a do Kluczy jest lekko pod górkę. Do mety dobiegam za Grzeskiem, ale przed Hubertem, tempo ostatnich 3,5 kilometrów to 5:11 min/km, czyli jakiś zapas sił jeszcze był :).

Meta i podsumowanie

Do mety docieram po pokonaniu 51,5 kilometrów po 6 godzinach i 54 minutach. Nie jest to jakiś bardzo dobry czas, ale wystarczył do zajęcia 8 miejsca na 42 startujące osoby. Zawody wygrał Tomek Duda z czasem poniżej 6 godzin, pierwsza kobieta – Magda Gajek – była na mecie tuż za mną.

Jak już kiedyś pisałem – organizatorzy rozwijają się i impreza z roku na rok jest lepsza, bardzo podobał mi się pomysł zwiększenia ilości punktów kontrolnych, trochę brakowało wielowariantowości.  Może trochę było szkoda tego, że meta wszystkich dystansów nie była w jednym miejscu – na mecie było pusto i nie było z kim pogadać  ;) Poza tym organizacyjnie bez zarzutu, punkty stały tam gdzie trzeba, jedzenie na mecie było, teren być ciekawy jak to Jura i Pustynia. Miło było znowu zobaczyć znajomych.

Ścigające się kropki na mapie (niestety tylko trzy)

Przebieg mojej trasy na mapie organizatorów z optymalnym wariantem (mapa zawodników była trochę inna – na tej poniżej punkty są przesunięte, na mapie z zawodów stały dobrze), mój ślad na czarno, organizatorów na różowo:

Przebieg trasy vs wariant organizatora
Przebieg trasy vs wariant organizatora

Video z trasy:

Moje poprzednie starty w Rajdzie Czterech Żywiołów

 

 

 

Komentarze
%d bloggers like this: