XIV Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy KIERAT 2017 TP100 – czyli Tour de Gorce

Właśnie zaczynam pisać relację z kolejnego Maratonu Kierat. Relację, która nie miała powstać. Zacznę od tego, że wygląda na to, że nie wiedząc dlaczego w tym roku postanowiłem wykończyć się ilością startów w ultramaratonach (Cracovia Maraton, Bieg Rzeźnika, Bieg Ultra Granią Tatr, Łemkowyna Ultra Trail 150). Ze względu na terminy zapisów i losowania dosyć wcześnie musiałem decydować gdzie dokona się dzieło mojego tegorocznego zniszczenia. Jednym z tych imprez będzie czerwcowy Bieg Rzeźnika, który zwykle odbywa się w piątek długiego weekendu czerwcowego, na który to bieg dosyć spontanicznie się zapisałem. I wszystko było w porządku, gdyż wg moich obliczeń Maraton Kierat miał być trzy tygodnie wcześniej, co jest dla mnie absolutną minimalną granicą czasu regeneracji po stukilometrowym biegu. Dosyć niespodziewanie jednak Bieg Rzeźnika został przesunięty na termin o tydzień wcześniejszy no i cały misterny plan runął – zdecydowałem, że Biegu Rzeźnika nie odpuszczę. W międzyczasie zastanawiałem się co zrobić z Kieratem – mam do tej imprezy szczególny sentyment – od niej zaczęło się dla mnie wszystko co górskie i w terenie, i byłby to mój szósty z kolei start.

Czytaj dalej

Świt na Gorcu w Gorcach

W ramach kolekcjonowania świtów na wieżach widokowych w Gorcach tym razem odwiedziłem wieże widokową na Gorcu. Zdjęcia poniżej.

Czytaj dalej

Świt na Lubaniu w Gorcach

Od czasu do czasu jeżdżę na wschód słońca w góry. Tym razem wybrałem się na Lubań w Gorcach, aby podziwiać świt z niedawno wybudowanej wieży widokowej na szczycie.

Czytaj dalej

Wybieganie na Turbacz w poszukiwaniu krokusów

W tym roku podziwianie krokusów postanowiłem po raz kolejny odbyć w Gorcach. Wybrałem powtórkę zeszłorocznej bardzo fajnej trasy biegowej na Turbacz, kiedy to miałem okazję zobaczyć całe ary krokusów. Pierwotnie chciałem mój plan biegowy zrealizować w drugim tygodniu kwietnia, jednak ze względu na fatalną pogodę zmuszony byłem odczekać jeden tydzień. Na szczęście trzeci weekend kwietnia 2016 roku zapowiadał się fantastycznie, dlatego też nastąpiła konkretyzacja tego planu biegowego.

Czytaj dalej

IceBug Winter Trail 2016 – Rogaining 6h z mapą – relacja

Pamiętając świetne poprzednie edycje i nie mogąc odpuścić tak fajnej imprezy po raz trzeci zaczynam pisać relację z IceBug Winter Trail Rogaining. Po raz drugi zaskoczony jestem tym, że trasa i punkty zostały poprowadzone w nieodwiedzane przeze mnie jeszcze fragmenty Gorców. Co sprawiło, że niespodziewanie nieco dla mnie niektóre miejsca w tak bardzo przechodzonych przeze mnie Gorcach odwiedziłem po raz pierwszy :)

Czytaj dalej

IceBug Winter Trail Rogaining 2015 – relacja

Zachęcony zeszłoroczną świetną edycją tej imprezy, w tym roku tylko czekałem na prognozy pogody aby uiścić opłatę startową i znaleźć się po raz drugi na liście startowej trasy „6 godzin z mapą”. Zaś pogoda zapowiadała się piękna, przy czym warunki zapowiadały się o wiele cięższe niż w zeszłym roku, gdyż tym razem spadło 30-40  centymetrów śniegu – czyli 10 razy więcej, niż w poprzednim roku.

Czytaj dalej

Icebug Summer Trail 2014 – Mountain Rogaining

W tym roku miałem długi weekend sierpniowy miałem już zaplanowany od bardzo dawna – zamierzałem po raz kolejny wziąć udział w Izerskiej Wielkiej Wyrypie. Jednak kilka tygodni temu podczas Pereł Małopolski w Rabce do moich rąk wpadła mała ulotka oznajmiająca termin i formułę letniej edycji Icebug Summer Trail. Pamiętam świetną edycję zimową tej imprezy, więc tak jak w Incepcji Nolana – zaszczepiło to w mojej głowie myśl, która powoli acz nieustannie ewoluowała i rosła. Ostatecznie po osobistej zmianie planów długo-weekendowych ostatecznie decyduję się na pozostanie w Małopolsce i start w moich ulubionych Gorcach.

Czytaj dalej

Wybieganie w Gorcach – na Turbacz z Rzek przez Gorc

W końcu podjąłem się wyzwania realizacji trasy, którą planowałem pokonać od dwóch lat – a mianowicie szlaku z Rzek na Turbacz i z powrotem, przez wszystkie góry mające w nazwie Gorc. Pierwsza próba okazała się niepowodzeniem – nic dziwnego, leżało jeszcze miejscami prawie metr śniegu i nie było szans. Tak więc po ponad dwóch latach, w czasie letnim tym razem, podjąłem kolejną próbę.

Czytaj dalej